ogród Keukenhof (3)

Rodzinne wakacje w Holandii

Banner travelizer

Nieduża powierzchnia, liczne atrakcje, wiele miejsc do aktywnego wypoczynku i zwiedzania czynią z Holandii idealne miejsce na rodzinny wyjazd. Przekonała się o tym Małgorzata, Pazura która za namową przyjaciółki spędziła tam z całą rodziną majówkę.

Termin, który wybraliśmy był precyzyjnie ustalony przez wzgląd na to, co się w tym czasie dzieje w Holandii- przyznaje Małgorzata. Na wiosnę kwitną tam bowiem tulipany. – Dobrym momentem na wyjazd jest koniec kwietnia, początek maja- stwierdza. Wtedy można jeszcze zobaczyć tulipanowe pola, przyciągające każdego roku miliony turystów z całej Europy i świata. Blisko osiemset odmian tych kwiatów, a także żonkili i hiacyntów rośnie w ogrodzie Keukenhof. – To państwowy ogród botaniczny, otwarty zaledwie dwa miesiące w roku. Jest dość często bardzo wysoko wymieniany w rankingach najpiękniejszych ogrodów świata- mówi Małgorzata. – Leży w starym parku, z pięknymi, dużymi drzewami. To bardzo ciekawa i unikatowa atrakcja turystyczna, dlatego jeśli jedzie się wiosną do Holandii warto sobie zaplanować dzień czy przedpołudnie w ogrodzie Keukenhof– przekonuje.

Ogród Keukenhof w Holandii
W ogrodzie Keukenhof można podziwiać blisko 800 odmian kwiatów, foto: przystanekmargo.blogspot.com

Holenderskie świętowanie

Drugim powodem, dla którego warto udać się w tym czasie do kraju tulipanów jest Dzień Króla, hucznie obchodzony 27 kwietnia. – Warto zobaczyć, jak Holendrzy świętują, cieszą się ze swojej narodowości i monarchii– mówi Małgorzata. Tego dnia są zwolnieni z płacenia podatku, dlatego w całym kraju odbywają się wtedy pchle targi. Każdy, kto ma tylko coś niepotrzebnego w domu do sprzedania, wychodzi na ulice– opowiada Małgorzata. Tak toczy się, jak sama to określa, chodnikowy handel. – To bardzo ciekawe, radosne święto. Wszyscy tego dnia są ubrani na pomarańczowo. Odbywają się imprezy, koncerty, pikniki- opowiada.  W dużych miastach są one szczególnie spektakularne. Oni zdecydowali się na udział w obchodach organizowanych w niewielkiej miejscowości Wassenaar.

Zapaleni podróżnicy

Tam mieściła się bowiem ich baza wypadowa i noclegowa, czyli kemping Duirnell.Jest dość nietypowy w porównaniu z innymi kempingami europejskimi, z tej racji, że łączy się z wesołym miasteczkiem- tłumaczy Małgorzata. Na miejscu wynajęli domek. – Są one dobrze wyposażone, mają nawet trzy sypialnie. Wcale nie przekłada się to na wysokie koszty noclegu. – Kempingi charakteryzują się tym, że w niskim sezonie, poza wakacjami ceny są przyzwoite. Mam na myśli kwotę rzędu 300 zł na dobę za domek- mówi. –To dobre miejsce na wakacje dla rodzin z dziećmi. Poza zwiedzaniem można miło spędzić czas na zabawie zachwala. Podczas podróży starali się wyważyć obie te aktywności.

Park rozrywki Duirnell
Zabawa w wesołym miasteczku Duirnell, foto: przystanekmargo.blogspot.com

Pobyt w całości zaplanowali samodzielnie. – Sami sobie organizowaliśmy jednodniowe czy nawet kilkugodzinne wypady – mówi Małgorzata. Poruszanie się pomiędzy miastami ułatwiał im samochód, którym dojechali na miejsce. – Jako że dzieciaki były jeszcze małe, jechaliśmy na dwa razy– tłumaczy. Jednak podróż można odbyć w jeden dzień, zwłaszcza, że z Warszawy do Amsterdamu prowadzi autostrada.

Już wcześniej szczegółowo opracowała plan całego wyjazdu. – Jestem zapalonym podróżnikiem. Poza tym, że jeździmy na tyle, na ile możemy, dużo czytam o różnych miejscach i dość dokładnie się przygotowuję- przyznaje. –Jadąc gdzieś nie skupiamy się na plażowaniu tylko zwiedzaniu mówi Małgorzata. Pod tym względem Holandia okazała się dla nich bardzo wygodna, ponieważ jej niewielka powierzchnia sprawia, że wszędzie jest blisko. –To kompaktowy, nieduży kraj, świetnie skomunikowany– przyznaje. – Jest tu dużo atrakcji dla ludzi w różnym wieku. Można dobrze połączyć te dla dzieci, z tymi dla nastolatków i dorosłych– tłumaczy.

Śladem holenderskich symboli

Nastawili się przede wszystkim na zobaczenie miejsc-symboli Holandii. – To są oczywiście wiatraki– przyznaje Małgorzata. Do wyboru jest kilka ciekawych miejsc. My zdecydowaliśmy się na miejscowość Kinderdijk. Znajduje się tam kompleks 19 zabytkowych wiatraków, które powstały w I połowie XVIII w. Ich wartość historyczną podkreśla fakt, że znalazły się na liście światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO. – Na miejscu można sobie urządzić mały rejs po kanale wzdłuż wiatraków. Jeden z nich jest udostępniony do zwiedzania jako minimuzeum- mówi.  Można się tam zapoznać ze sposobem funkcjonowania tych konstrukcji.

Chyba jeszcze silniejsze skojarzenia z Holandią budzą kanały. – Zależało nam na tym, żeby zobaczyć słodkie, pocztówkowe miasteczko, poprzecinane dziesiątkami kanałów– przyznaje Małgorzata. Ich wybór padł na miasteczko Delft. – Jest to rzeczywiście typowe, holenderskie miasto, które słynie z produkcji fajansu, czyli filiżanek, talerzyków malowanych na niebiesko. – mówi. Warto udać się na przechadzkę po tamtejszej starówce. – Nie jest rozległa, więc spacer nie powinien być męczący. Można pochodzić poza rynkiem po bocznych uliczkach, pełnych kamieniczek, znaleźć mnóstwo detali wykonanych z delfickiej ceramiki– opowiada. I tak podczas spaceru natknęli się na fajansowy parkometr, latarnię, nawet kostki w bruku. Wiele pamiątek wykonanych z tego materiału można było kupić w tamtejszych sklepikach. Podobnie jak słynne, holenderskie sery. To jedyny tradycyjny wyrób, który udało im się posmakować w Holandi. – W miejscowości, w której się zatrzymaliśmy znajduje się dość sporo lokalnych gastronomii, a my jesteśmy zwolennikami korzystania z regionalnych kuchni, ale tym razem musieliśmy ulec szantażowi dzieci- przyznaje Małgorzata. I tak zrezygnowali ze stołowania się w restauracjach na rzecz budek z fast-foodami i szaleństwa w wesołym miasteczku. – To były jedne z naszych najtańszych wakacji, bo w ogóle nie chodziliśmy do knajp- śmieje się. Skończyło się na kupowaniu frytek w przerwach w zabawie. – Holendrzy, podobnie jak Belgowie słyną z frytek, więc było ich wszędzie pod dostatkiem– tłumaczy. Podobnie jak naleśników, o czym świadczą liczne lokale, w których można posmakować tego dania.  

Delft w Hoandii
Urokliwe Stare Miasto w Delft, foto: przystanekmargo.blogspot.com

Sopot w Holandii?

Jeden dzień przeznaczyli w Scheveningen, które słynie z szerokich plaż. Wzdłuż nich rozciąga się rozrywkowo- wypoczynkowy kompleks. – Knajpki, hotele, atrakcje dla dzieci, oceanarium- wymienia Małgorzata. Kiedyś działo się tam znacznie mniej, gdyż była to stara wioska rybacka. Obecnie należy do terenów przedmiejskich Hagi. Przed wizytą wyobrażałam sobie miasto jak Sopot, ale okazało się dużo większe. Też ma molo, które jest zabudowane, co na początku mi się nie podobało- przyznaje. Doceniła to dopiero, kiedy fatalna pogoda coraz bardziej zaczęła dawać się we znaki. – Gdyby było odkryte nie dałoby sie po nim spacerować– stwierdza. Z tego powodu odbyli jedynie szybki spacer po molo i wizytę w oceanarium.

Cała wycieczka trwała tydzień. – Wydaje mi się, że to odpowiedni czas, by nacieszyć się parkiem rozrywki i coś zwiedzić– stwierdza Małgorzata.

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi!